sobota, 4 grudnia 2010

ĆKĆ, czyli od Zera do Flair Bartendera

ĆKĆ (Ćwicz Kurwa Ćwicz), czyli od Zera do Flair Bartendera!
Szefowa do mnie nie zadzwoniła więc uznałem to, że dzisiaj nie jestem potrzebny za barem a dopiero sprawdzę się w następnym tygodniu. To dobrze, nowy tydzień, nowe wyzwania, nowe możliwości i nowe życie!
Teraz opowiem o teorii wychodzenia poza strefę komfortu, którą analizowałem myśląc w nocy.

Białe tło to granice naszego świata (zasoby). Moja strefa komfortu wygląda tak (błękitne tło). To świat w który znam, emocjonalnie czuję się dobrze.Wykraczając poza strefę komfortu (czarna ramka) robię krok do przodu (czerwona strzałka). To jest nowa ziemia, nowy świat, nowe emocje, nie ma sposobu żeby czuć się od razu w tym dobrze.
To jest dyskomfort poznawczy - dysonans poznawczy pomiędzy tym co znamy a tym co doświadczamy czegoś nowego. I co się dzieje? I czym dłużej przebywam w terenie "poza" (żółta przestrzeń) tym bardziej go poznajemy, oswajamy. To jest moja nowa strefa komfortu (niebieska ramka) i wtedy nie ma dysonansu poznawczego. Ale można jeszcze zrobić kolejny krok do przodu... i tak w nieskończoność, rozwój nie ma końca i to jest fascynujące w życiu. I czułem lęk pt "czy się sprawdzę za barem?". Nie mam doświadczenia i jestem szczery sam sobie. Jednocześnie boję się, że mi nie wyjdzie a jednocześnie ekscytuje mnie co się ciekawego przydarzy. Czułem lęk przez zmianą, że mogę być innym "lepszym" człowiekiem wzbogacony o nowe doświadczenia. Chciałem być tym starym Mikulewem, który dobrze się czuję w swoim świecie i leży w łóżku. Zrozumiałem jedno. Są dwa typy ludzi np. jak moja babcia, która boi się (może przez swój wiek) wychodzić poza strefę komfortu i wszystkie wysiłki  kieruje, żeby być w strefie komfortu jak najdłużej a świat ciągle się zmienia, przygody pukają do drzwi i ludzie dzielą się na tych którzy otwierają drzwi przygodom i nie ważne co się dalej stanie albo udają, że nie słyszą i chowają się w szafie. Nic dziwnego, że potem człowiek narzeka na życie, że jest monotonne, nie ciekawie i się nudzi jeśli robi wszystko, żeby być w swoim strefie komforty jak najdłużej i wszystkie niebezpieczeństwa z "poza" nie dopuszczać. Ja należę do grupy ludzi, którzy śmiało wychodzą poza box... jestem wtedy pewny, że jestem nie pewny siebie. Nie znam sytuacji, nie wiem jak to będzie poza barem, jak reagować gdy kobieta da mi napiwek i coś chce ode mnie, co powiedzieć gdy klient jest pijany i grozi mi śmiercią śnieżna czyli chcę utłuc mnie śnieżkami aż zdechnę, jak zrobić swojego drinka i tak dalej i tak dalej. Ale z upływem czasu gdy doświadczenie naturalnie rośnie będę świetnie się bawił nawet w takich sytuacjach, bo strefa komfortu się powiększyła i mogę czuć się dobrze jak ryba w wodzie czy jak Tim "Flippy" Morris przy barze w Las Vegas. I lęk przed nieznanym nadal trwa ale zasypiam ze spokojem, bo ufam sobie, że wszystko dobrze się ułoży, najwyżej zdechnę szybciej niż inni. Tak czy siak w sytuacji gdy ktoś mnie wrzuca na głęboką wodę oprócz tego, że wychodzę cały mokry to jednak żywy i szczęśliwy, że mi się udało - nie ważne jakie są rezultaty - jestem bogatszy o nowe doświadczenie.

I podam inny przykład - dzisiaj się nauczyłem dwóch ważnych przejść w flair. Zaledwie kilka dni temu te przejścia były dla mnie nie możliwe do zrobienia, zastanawiałem się jak to możliwe, przecież są awykonalne! Potem zaczęło powoli wychodzić ale to były ciężkie próby zanim coś cokolwiek wyszło ale jak raz wyszło to radocha niesamowita. Potem załapałem o co chodzi, coraz lepiej wykonuje i widzę jak można to jeszcze bardziej ułatwić, żeby płynniej i ciekawiej wyglądało. A dzisiaj robiłem te ruchy pewnie i spokojnie robiąc codziennie ćwiczenia czyli 100 razy udane podrzuty po lewej i po prawej stronie aż do osiągnięcia perfekcji. Jak mówiłem cierpliwość i wytrwałość do cena sukcesu a ekscytacja, że coś nowego się nauczyło i działa bezcenna. Ten sposób działa także w każdej dziedzinie życia w której chcesz się rozwijać i to stosuję.
Ciocia z wujkiem przyjechali z Irlandii do domu. Wujek pracuje w branży gastronomicznej i ma o wiele większe doświadczenie w takich sprawach. Też spinał się dwa razy czyli od zwykłego kelnera do menadżera. Obsługa klienta - działamy na tym samym polu choć barmaństwo u wujka to nie jego główna działka ale mi pomógł. Przyniosłem książkę Zdzisława T. Nowickiego "Nowe Vademecum Barmana" i pokazałem mu. Powiedział, że lepszej książki do nauki o alkoholach nie znajdę w Polsce. Dodał, że w Tarnowie nie rozwinę skrzydeł jako barman, bo klient najczęściej wybiera piwo i pozamiatane. Jak to w środowisku są ludzie, którzy pracują jako barmani, żeby zarobić na studia czyli proste "zamów, nalej, podaj" ale są barmani, którzy barmaństwo jest pasją i chcą się rozwijać w tym kierunku w zakresie miksologi, koktailologi. Nie chcę się chwalić ale mój wujek jest dość sławny w swej branży w Tarnowie (jakaś gazeta zrobiła jego karykaturę dość zabawną) - stworzył coś nowego (rozwijał Restauracje Kudelski gdy dopiero zaczynał swoją działalność). Ale odkąd wyemigrował do Irlandii kilka lat temu to popularność powoli spadała - ale na pewno zna wybitne osobowości w Polsce (np. Piotr Dziatkowiec) - do dziś dzwonią do niego czy dany pracownik był dobry, bo pracował kiedyś u mojego wujka w latach kiedy był w Polsce czy proponują pracę jako menadżer. Wujek dał mi wskazówki, który już byłem świadomy, że trzeba zapisać się na kursy i dokształcać się cały czas.
Rodzice dowiedziawszy się, że mam okres próbny kupili mi dwa koszule czarne (wymagania przy tym lokalu) i dumnie przymierzałem i nosiłem wyobrażając sobie jak będzie zajebiście przy barze.
No to na tyle na dzisiaj idę czytać i uczyć się, żeby żyło mi się lepiej za barem. Drinki dzielą się na long drinki, short drinki i shoty a dalej są dalsze klasyfikacje a tam też się dzielą - na początku się można się pogubić ale potem barman wie jaki drink smakuje, na jakim jest bazie alkoholi, jaka moc, czy jest słodki czy kwaśny, jak wygląda itp.

1 komentarz:

  1. Ostatnia część lepsza bo jest więcej o Twoim barmaństwie. Znacznie lepiej mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń

Proszę pamiętać o napisaniu swojego pseudonimu pod komentarzem jak nie masz konta