poniedziałek, 21 marca 2011

Języki obce

Od dziecka dookoła ludzie mówią nam jak ważna jest znajomość języka obcego, że można się dogadać wszędzie, że lepsza płaca, że to ułatwia życie, otwiera nowe możliwości itp. Za pewnie w szkole nauczyciele, którzy uczyli języków obcych truli na ten temat jednocześnie robiąc to co w szkole robi się najlepiej czyli robienie kartkówek i sprawdzianów z języków obcych z danego materiału i multum do wkucia słówek nie wspominając o rozmowie na ocenę z nauczycielką. Dopiero po szkole zauważyłem jaki ten system jest... lipny. Uczyłem się tylko wyłącznie na ocenę, stresowałem się, bo chciałem wypaść dobrze przy nauczycielu dostając piątkę. Uczyłem się dla kogoś, żeby potem nie mieć problemów w szkole (no bo nie wypada się nie uczyć i być zagrożonym z przedmiotów i mieć niepotrzebne kłopoty z rodzicami, prawda?). Choć szkołę już dawno mam za sobą to pamiętam,  że podczas okresu szkolnego chęć do nauki była znikoma - nie sprawiało mi przyjemności. Dopiero po ukończeniu szkoły gdy już zapomniałem jak to jest uczyć się, bo "muszę" stosując metodę ZZZ (zakuć, zdać, zapomnieć) zapomniałem, że musiałem jakoś wypaść (wtedy w to wierzyłem) czyli nauczyć się tak, żeby nauczycielka nie powiedziała "Oj Mikołajku coś twój poziom spadł ostatnio!" albo na ocenę kiedy wtedy wierzyłem, że numerek oceny daje świadectwo mojej znajomości językowych. Dzisiaj łapię się za głowę pytając sam siebie "jak to mogłem się w to bawić? Jak mogłem uczyć się dla oceny a nie dla rezultatów? Czemu skupiałem się na cyferkach zamiast jak być lepszym we władaniu językiem obcym?".

Trudno - było minęło
Pewnego razu - niewłaściwie to ująłem - był okres kiedy zastanowiłem się nad pojęciem "znajomość języka obcego". Powiedziałem do siebie "chce zobaczyć więcej niż przekonanie sięga" i zobaczyłem. Sporo usunąłem przekonań dotyczących nauki języków obcych. Przestałem uczyć się dla kogoś, oceny czy na czas. Jako przyszły barman, który będzie podróżował do innych krajów postanawiam świetnie komunikować się z zagranicznymi barmanami! Otworzyłem wtedy mapę i zobaczyłem ile terenów mam do zobaczenia (nawet całej Polski nie zwiedziłem!). Polska jest małą częścią świata - czemu mam się ograniczać tylko do 322 tys km² i do 40mln ludzi z którymi mogę swobodnie porozmawiać? Usunąłem wiarę w myśl, że język obcy jest trudny do opanowania (nawet słowo "obcy", czemu ma być dla mnie obcy a nie naturalny czy swobodny?).
Wtedy wierzyłem, że 2 języki max. A czemu nie więcej? Czemu wybieram takie standardy życiowe?
Przekonania na temat tej dziedziny zaczęły istnieć w dzieciństwie. Rodzice do dziś mówią, że nie mam predyspozycji  lingwistycznych dając przykłady gdy jako mały chłopiec późno zacząłem mówić oraz, że byłem u logopedy i miałem jakieś problemy z wymową. Tata tworzył linię ręką, że jest średnia którzy ludzie mają pewną przeciętną zdolność (chodzi także o głos, dykcje, wyrazistość mówienia) a ja akurat jestem poniżej tej linii. Wtedy skapnąłem się jakie kurna ograniczające instalacje przyjąłem. Pomyślałem wtedy "gówno mnie obchodzi czy mam czy nie mam predyspozycji do takich rzeczy! Wybieram zmienić to i polepszyć te zdolności!".
W tym roku już po raz n-ty słyszę skąd ja pochodzę, bo mam dziwny akcent.  Z ciekawości pytam się skąd niby pochodzę. Dostaję różne odpowiedzi, że z Ukrainy, Francji, Hiszpanii itp. Śmieję się z tego mówiąc, że jestem Czechem. Opowiadając o tych wydarzeniach tacie on od razu mówi, że jest tak, bo popełniam sporo błędów w języku polskim jak obcokrajowiec uczący się j. polskiego. Niektórzy mówią, że mam najpierw się nauczyć j. polskiego. Wtedy mi nóż w kieszeni się otwiera - co ma j. polski do nauki języków obcych? Jest jakaś zasada, że najpierw trzeba opanować to, żeby zacząć co innego? Co ma piernik do wiatraka? Co z tego, że popełniam błędy w ojczystym języku? Nic. To nie znaczy, że nie mogę się nauczyć innych języków, które wybieram! Zauważyłem ciekawą rzecz, że ucząc się języków obcych uczę się także języka polskiego. Paradoks? Traktuję to jako małą "złośliwość" albo nie są świadomi, że nauka innych języków obcych także poprawia znajomość ojczystego języka więc ględzą niewiedząc, że po prostu na to kicham, bo mi takie komentarze nie są mi potrzebne (ani feedback ani dobra rada) a doświadczenia wiem, że jest dosłownie odwrotnie. Przyznaję się, popełniam błędy i idę dalej - nie wiem może panuje powszechne przekonanie, że człowiek nigdy nie popełnia błędów w swoim ojczystym języku i nigdy czegoś nowego się nie nauczy? Ja się uczę cały czas, ostatnio tata powiedział pewien przymiotnik (frasobliwy), nie wiedziałem co to znaczy, sprawdziłem w słowniku i teraz wiem. 
Nadal usuwając blokujących przekonań nagle zaczęło się układać i pokazywać, że to jest możliwe - znalazłem multum przykładów ludzi oraz blogów, których pokazują, że da się tego dokonać (znajomość 10 języków). Znalazłem metodologie do nauki języków obcych w szybkim tempie, spotkałem ludzi (na razie internetowo) którzy dawali radę i wszyscy mówią, że to nie zależy od talentu do języków (mówili, mi i zacytuję dosłownie, że takie gadki w dupę można wsadzić) a zależy tylko od metodologii i czasu poświęconego do nauki wybranego języka. Rozmawiałem z człowiekiem pochodzącego z Anglii który zna 20 języków (w tym Polski - wystąpienie jego w DzieńDobryTVN) i sam powiedział  wiele osób mogłoby to zrobić gdyby mieli na to czas i dobra metodę. Może nie każdy zrobi 20, ale większość mogłaby umieć więcej niż pięć. Kolejnym inspirujący przykładem jest Amerykan, który nauczył się Polskiego w trzy lata (polecam jego film nt. uczenia się języków obcych oraz kanał na youtube).
Nauczyłem się bardzo ważnej rzeczy - nauka języków obcych ma być dla mnie pasją a nie "szkolnym" obowiązkiem. Znalazłem multum artykułów ( artykuł1; artykuł2artykuł3 ) potwierdzający ten fakt! Zaśmiałem się gdy dowiedziałem się, że nauka języków obcych odmładzają.
I wtedy podróżując palcem po mapie zauważyłem, że fajnie opanować ten język czy tamten.  W księgarni często patrzę w dziale języków obcych ale bądźmy szczerze - moja przygoda w nauce języków obcych więc trzeba wybrać na początek a potem iść do kolejnych. Podobno pierwsze 6 języków jest trudne ale potem idzie z górki :D

Oto moja lista języków, które wybieram opanować!

1. Angielski

To chyba wiadome to pierwszy i główny język otwierające okna na świat. Używa go mówiących ok. 328 milionów jako język ojczysty, dodatkowo ok. 1,2 – 1,6 miliarda (jako język obcy). Otwiera mi furtkę do nauki innych języków nie chodzi tylko o materiały ale także o komunikacje z ludźmi dajmy przykład z Węgrem. Będę mógł zapytać się po prostu wprost jak jest po węgiersku to i tamto i mi powie. Zawsze można rozmawiać polsko-angielsko-jego-ojczysty-język językiem i się dogadamy. A ile jest przykładów par na całym świecie gdzie on i ona pochodzą z innego kraju a rozmawiają do siebie po angielsku? Angielski to podstawowy otwieracz w językach i zapewne każdy tak powie.

2. Czeski



Często dostaje takie pytanie "dlaczego czeski Mikołaju?". Cóż... to tak jakby zapytać się kobiecie "dlaczego ten chłopak? (czy sukienka) albo facetowi "Dlaczego ten samochód?". Niektórym podoba się Francja, niektórym Hiszpania a mnie akurat Czechy! Przyznam się jestem czechofilem! Rajcuje mnie ich język, kultura, filmy, ludzie dosłownie wszystko! Lubuje się po prostu w małych krajach. W kraju jest 10,5 mln ludzi a w tym języku na całym świecie obsługuje ok. 12mln.  Może dla niektórych język czeski jest śmieszny (dla mnie to plus i +10 do motywacji do tego języka i +15 do radości i turlania się po ziemi ze śmiechu ostatnio turlałem się gdy się dowiedziałem, że skakanka po czesku to švihadlo). Dodam, że chcę w końcu zrozumieć i doświadczyć różnicę między czeskim a słowackim. Wstyd się przyznać przez długi czas sądziłem, że mają taki sam alfabet! Chcę się nauczyć czeskiego akcentu i słowackiego. Tylko jest jedno ale - jak to powiedział mój guru który umie 20 języków na temat jednoczesnej nauki języka czeskiego i słowackiego
 
3. Słowacki
5.5mln ludzi a obsługuje językiem 7mln


 Nie uważam, że Czechy są lepsi od Słowaków czy lepiej się uczyć czeskiego od słowackiego. Nie porównuje tych krajów. I w Czechach i na Słowacji są wspaniali ludzie do poznania choć częstsze mam kontakty i przygody ze Słowacją i zamierzam zwiedzić ten kraj osobiście wzdłuż i wszerz. Sam znam kobietę którą jej mama jest Słowaczką i mi pomaga w zrozumieniu tego krásny jazyk (nie gramatycznie ale co tam). Szczerze, osobiście nie traktuje te języki jako odrębne i osobne. Wiem, że są różnice w akcencie i w wyrazach ale pod numerem trzy jest język czesko-słowacki. Dla mnie ucząc się czeskiego uczę się jednocześnie słowackiego jako efekt uboczny. Nie wiem dlaczego ale na ten moment nie jestem w stanie odróżnić jako odrębne języki może w przyszłości się zmieni z napływem doświadczenia w Czeskim i Słowackim. Dla formalności postanowiłem oddzielić te języki na tym wpisie.  Już pewnie wiecie jaki będzie następny język.

4. Węgierski


10 mln w kraju; 14mln obsługujących
Lengyel-magyar két jó barát / Együtt harcol s issza borát / Vitéz s bátor mindkettője / Áldás szálljon mindkettőre czyli Polak, Węgier, dwa bratanki / I do szabli, i do szklanki / Oba zuchy, oba żwawi / Niech im Pan Bóg błogosławi. Tutaj mam miłe doświadczenia z obywatelami tego kraju! Niby bracia ale za cholerę nie możemy się dogadać dlatego postanowiłem nauczyć się tego języka. Już umiem czytać po węgiersku choć  gramatyka jest dość trudna ale dla mnie to nie jest przeszkodą. Akurat Tarnów jest ważny dla Węgrów tam urodził się Józef Bem bohater Polaków i Węgrów. Często spotykam wycieczek z tego kraju i po prostu zagaduję po węgiersku ucząc się co mam poprawić. Miny i reakcje Węgrów bezcenne. Ściągnąłem słynne piosenki węgierskie i uczę się na pamięć piosenki Omega - Gyöngyhajú lány (uczę się śpiewać i rozumieć wymowę węgierską jednocześnie). 

Zamierzam w przyszłości żyć i pracować w tych krajach zwane Czechy, Słowacja i Węgry. Taka Grupa Wyszehradzka sobie stworzyłem. Jak mam się żenić to z Czeszką/Słowaczką/Węgierską (ewentualnie Polką) mam fantazje na temat związku międzynarodowego. To jest na pewno bardzo budujące doświadczenia. Choć podobno Słowacy i Węgrzy się nie lubią ale ja patrzę dalej i widzę jako ludzi. Marzy mi się stan kiedy mogę swobodnie jechać gdzie chcę do tych krajów znając te miejsca/miasta doskonale i jednocześnie mieć pewność komunikacji z innymi ludźmi jak teraz np. w języku polskim. Wszystko jest przede mną.

To są główne języki które skupiam swoją uwagę na ten obecny moment. Dalej wpisuję języki, które są w moich planach.

5. Włoski
około 80-125 milionów mówiącyc




 Zaskoczę was. Moim pierwszym językiem, którym miałem naturalną potrzebę/motywację do nauki nie był czeski ale włoski! Pamiętam dostałem w wieku 17lat na imieniny "Włoski - ekspresowy kurs dla początkujących" firmy Pons. Po kilku tygodniach zrezygnowałem z nauki - teraz zamierzam wrócić do tego pięknego języka. Nadal jest we mnie nieświadomie ukryta fascynacja tym krajem. Aż zapisałem się na ten kurs tylko nie wiem czy zdobędę na tyle pieniędzy do listopada. Raz gadałem z Włochem w Tarnowie i żałowałem, że nie umiałem więcej - takie chwile ciągle motywując do uczenia się więcej żeby następnym razem dłużej porozmawiać i więcej się nauczyć oraz kto wie czy nie przeistoczy się w ciekawą znajomość?
W sumie Włoszka też może być :D


6. Litewski

Pewnego razu na youtube była kłótnia na temat jak Litwini traktują Polaków. Czytałem różne artykuły dlaczego stosunki polsko-litewskie są takie jakie są podobno napięte. Rzuciłem to, guzik mnie obchodzi czy Litwini patrzą na Polaków wrogo czy nie - sam dla siebie jestem ambasadorem! Sam polepszę stosunki polsko-litewskie poznając Litwinów/Litwinek i mając z tymi ludźmi zajebiste relacje i kontakty! Dlatego gdy spotkam Litwina już znam podstawy tego języka - umiem powiedzieć "dzień dobry" czy "jak masz na imię?". Zaciekawił mnie ten język z jego ciekawym i charakterystycznym wymową  i ciągłymi "as" na końcu i pewnie 4mln obywateli z tego kraju będą zaskoczeni, że chcę się nauczyć ich ojczystego języka.



7. Łotewski

Nie wiem sam czemu ale mnie ciągnie do krajów bałtyckich i fascynacja, że tam żyje 2,2mln ludzi a jedynie 1,5mln mówi po łotewsku (27,8% tam to Rosjanie). Podobno (takie są relacje z pobytu Polaków na Łotwie) jak Łotysz wyczuwa akcent rosyjski od razu przełącza się na ten język. Ja tak łatwo nie pozwolę! Chcę łotewskiego się nauczyć. Nie ma zbyt dużo materiałów ale zawsze znajdę sposób na naukę tego języka! Na razie podstawy jak "dzień dobry", "jak się masz?" muszą mnie usatysfakcjonować.
8. Rosyjski

Zaczynam myśleć nad nauką tego języka. Lubię wyzwania oraz po pierwsze przecież to... "prawie" sąsiedni kraj. Po drugie nauczę się cyrylicę i te znaczki będą dla mnie zrozumiałe. Po trzecie obsługuje się tym językiem 145 milionów (jako język ojczysty) 250 milionów (ogółem). Po czwarte otworzą mi się dostęp materiałów do kolejnych języków jak ukraiński, kazachstański czy bułgarski (polecam ten temat do przeczytania). Po piąte podobny i piękny język. Po szóste ładne Rosjanki. Po siódme znajomość rosyjskiego zapewne otworzy drzwi do dalszej kariery jako barman i nie tylko. Po ósme CZEMU NIE?

9. Fiński
Porąbało mnie ale dogadam się z 6mln
Język węgierski jak się nauczę na poziomie komunikacyjnym otworzy mi drzwi do języka fińskiego i estońskiego. Dlaczego? Te języki pochodzą z rodziny ugrofińskich zacytują z nonsensopedii co mnie rozwala na łopatki  Najbliższymi językami dla węgierskiego są język fiński i język estoński, ale i tak się nie dogadują. Nie są podobne do siebie te języki ale zrozumienie gramatyki fińskiego przyjdzie o wiele łatwiej gdy załapię gramatykę węgierską. Na dodatek Fin dogada się z Estończykiem (to jak Polak z Czechem) więc czemu nie też Estoński? Ale jak pisałem wcześniej te języki są na dalekim planie do opanowania skupiam się na głównych językach (tych 4) żeby potem pójść małymi krokami do dalszych języków. A to że Estonia także jest krajem bałtyckim (jak Litwa i Łotwa) to przy okazji zapoznam się z tym językiem.

10. Język estoński

CZEMU NIE???
Tak strzeliłem, żeby była top 10. Tak naprawdę wiadomo na pewno, że uczę się czeskiego, angielskiego i węgierskiego. Dalej to włoski potem to wolna amerykanka bo wszystko może się zmienić np. zmienię estoński na hiszpański czy francuski. Rosyjski opanuje na pewno na poziomie podstawowym, żeby nauczyć się przynajmniej wymawiać te zygzaki. Doba ma tylko 24h i nie jestem w stanie jakbym chciał poświęcić się tylu językom ale samo planowanie powoduje, że umysł się przyzwyczai, że opanowanie języków obcych jest proste i można za pomocą prostego wyboru zacząć się uczyć danego języka. Dopiero przygoda z językami się zaczyna więc zobaczymy jak to będzie i sam szukam metodologii i sposobów, żeby opanować te języki na poziomie komunikatywnym. I na sam końcu łatwo napisać niż faktycznie opanować dany język - dobre chęci nic nie pomogą przede mną duuuużo pracy i nauki!

Thank you / Dékuji / Ďakujem / Köszönöm / Grazie / Ačiū / Paldies / спасибо / Kiitos / Tänantanan

czyli

Dziękuję

7 komentarzy:

  1. Polskiego się wpierw naucz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma za co.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc fakt tego, że zdarza Ci się robić błędy w swoim ojczystym języku powoduje, że jeszcze bardziej podziwiam twoje ambitne plany językowe. Polskiego uczysz się tak czy tak, regularnie go używając, więc kompletnie nie przejmowałbym się głupimi komentarzami, szczególnie w przypadku gdy są anonimowe.

    Interesujący zestaw języków - całkiem oryginalny, biorąc pod uwagę to, że większość z nich nie jest "rozchwytywana". Miej jedynie świadomośc, że z takim węgierskim, fińskim i estońskim przeprawa nie jest prosta. Litewski i łotewski też do najprostszych nie należą (aczkolwiek zauważysz sporo podobieństw gramatycznych i leksykalnych do języków słowiańskich).

    Kłóciłbym się natomiast trochę ze stwierdzeniem, że pierwsze 6 języków jest trudne, a potem to już z górki. Z jednej strony to prawda, bo niewiele rzeczy jest człowieka już w stanie zaskoczyć, ugruntowane są też efektywne metody. Z drugiej strony zaś warto wziąć pod uwagę to, że znajomość języka obcego ulatuje jeśli go nie używamy, dlatego każdemu "opanowanemu" (piszę w cudzysłowie, bo moim zdaniem trudno w ogóle mówić o takim zjawisku) językowi trzeba regularnie poświęcać dość spory odcinek czasu. Wraz ze wzrostem ilości opanowanych języków zmniejsza się czas jaki można przeznaczyć na naukę kolejnych (które z reguły i tak opanujemy w gorszym stopniu niż te pierwsze). A wycięcie z każdego dnia kilku godzin na szlifowanie języków nie jest proste, szczególnie gdy się ma wiele innych rzeczy na głowie (studia, praca, rodzina).

    Jeszcze trochę co do włoskiego - nie idź na ten kurs. 5000 złotych za 7 dni to zdzierstwo - w takim tempie nie da się nauczyć języka obcego. Gdyby tak było to umiałbym ich już kilkadziesiąt.

    Tak czy inaczej życzę powodzenia i czekam na ewentualne relacje z przebiegu nauki, sukcesów, porażek (tych, mam nadzieję, będzie mniej), jakieś ewentualne wnioski dotyczące używanych przez Ciebie metod.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy pisze...

    OdpowiedzUsuń
  5. :)masz absolutna racje, kazdy ma predyspozycje do nauki jezykow, tylko spolczenstwo, znajomi, rodzice, babcie itd. lubia z jakiegos powodu zanizac poczucie wlasnej wartosci osobnika. Po prostu ludziom chyba sprawia pryjemnosc dobijanie bliskich, ale - nie jest przegranym ten, ktory podejmuje probe i ponosi porazke. Przegranym jest ten, ktory proby sie nawet nie podejal.

    Co do Twojej listy jezyków. Jesli chcesz pracowac jako barman i podrozowac po swiecie, cieplych krajach to prawdopodobnie wybierasz bledne jezyki. O ile masz zamiar pracowac w krajach jak Czechy, Słowacja, Węgry itd. to te języki Ci się przydadzą. Jeśli raczej stawiasz na podróż po świecie z częstą zmianą lokalizacji to ta lista powinna byc zmodyfikowana.
    Atutem barmana jest znajmość języków obcych. Od ilości znanych języków zależy wynagrodzenie. Jeśli będziesz znał języki z wyżej wymienionej listy a wyjedziesz do kraju gdzie głównymi turystami są francuzi i niemcy to nic Ci nie przyjdzie ze znajomości języków słowiańskich i Twoje wynagrodzenie będzie podstawowe.. nikogo nie będzie obchodziło, że znasz 7 innych języków bo z nich nie będziesz miał okazji skorzystać w pracy.
    Dla przykładu ja mieszkam w Grecji i tutaj jak wiadomo turystów nie brakuje. Liczą się takie języki:
    angielski, niemiecki, francuski, rosyjski, wloski, hiszpanski - wydaje mi się że to najlepszy zestaw jeśli chcesz podróżować po całym świecie. To raczej kwestia wyznaczenia dokąd chcesz się udać do pracy. Nie warto marnować czasu na naukę języka, z którego nie będziesz korzystał w pracy. Piszę to pod kątem Twojego wpisu, oczywiscie warto uczyc się języków , które po prostu nam się podobają, jeśli jednak Twoim marzeniem jest być barmanem, podróżowac i dobrze zarabiać to lista podanych przez Ciebie języków do nauki wymaga korekty. :) Ja na Twoim miejscu raczej postawilabym na nauke jezykow z podanej przeze mnie listy. One sie przydadza w kazdym kraju, a gdy wyjedzies np na litwe to tam na miejscu nauczys sie litewskiego. Po prostu wyjechac uzbrojonym w jezyki potrzebne do pracy a jezyk ojczysty kraju do ktorego sie wybierzesz sam sie przyswoi :)
    Ale to oczywiscie tylko mala sugestia :Poodzenia i rowniez bede sledzic z ciekawoscia Twoje poczynania!

    OdpowiedzUsuń

Proszę pamiętać o napisaniu swojego pseudonimu pod komentarzem jak nie masz konta