sobota, 31 grudnia 2011

Rok 2011 - jak minął?

Dosłownie rok temu postanowiłem stworzyć bloga. I co się zmieniło? Poszło inaczej niż to co miałem na myśli.
Po pierwsze: zrobiłem przerwę ponad pół roczną, przestałem interesować się barmaństwem i flairem. Wizja, że kolejny rok będę na bezrobociu postanowiłem pójść na studia. Doświadczenie interesujące, dowiedziałem się co to za instytucja i co robić ciekawego kiedy postanowię zmienić kierunek czy uczelnię. Chodzenie na basen i siłownie, nowe znajomości, kluby, imprezy itp.
Po drugie: Tam przypadkowo odkryłem, że mogę stworzyć business studencki. Na wykładach miałem wybór: albo spać albo coś innego robić więc postanowiłem rysować, najpierw zacząłem od kotka dla swojej kuzynki jako prezent urodzinowy. Spodobało się jej i postanowiłem kontynuować tą pasję dokupując co jakiś czas nowe kredki. Pewna koleżanka z grupy zobaczyła jak rysuje przyszła i się zapytała czy mogę narysować jej psa. Zgodziłem się i gdy dostała rysunek zrobiła mi reklamę na kierunku więc napisałem na facebooku, że mogę narysować wszystko, wystarczy tylko zdjęcie i 15zł. Już w tym roku miałem dwa zamówienia i prawdopodobnie w następnym roku będę miał więcej zamówień.

Po trzecie: Znalazłem długopis i postanowiłem, że po roku przerwy zacznę przypominać co to jest penspinning. Spotkałem Rarkę i postanowiliśmy kontynuować pasję rzucania pięcioma piłeczkami.
Po czwarte: Najważniejsze. Ta przerwa spowodowała, że zrozumiałem sporo spraw jeśli chodzi o planowanie i działanie. Zrezygnowałem, ponieważ motywowałem się obrazami i moja głowa była w chmurach robiąc błąd, że najpierw trzeba puścić korzenie. Standardem było byciem kimś w przyszłości (zajebistym, bogatym, wyjątkowym) a nie być sobą (szczęśliwym, obecnym, radosnym) wykonując swój kosmiczny taniec na tym świecie. Nie wiem jak to opisać. Z pewnej perspektywy rok jeśli chodzi o barmaństwo był nie sprzyjający i nie rozwinąłem się za bardzo w tej dziedzinie. Z drugiej strony odkryłem coś nowego co wychodzi poza model i rozumiem akceptując to co się wydarzyło. Co w następnym roku planuje.
Zrozumiałem, że już cele przestały być dla mnie atrakcyjne. Zacząłem cieszyć się drogą i procesem. Już nie wyznaczam cele, ja stwarzam drogę, która podążając nią osiąganie tych celów będą naturalnym efektem ubocznym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę pamiętać o napisaniu swojego pseudonimu pod komentarzem jak nie masz konta